Vita Liberata, Pianka samooplająca & Rękawica do aplikacji

Wszelkiej maści samoopalaczy unikałam dotąd jak ognia ;) Bałam się smug na ciele, nierównego efektu, marchewkowo pomarańczowej skóry i problematycznej aplikacji. Kiedy więc w moje ręce wpadł jakiś czas temu zestaw nieznanej mi wcześniej firmy Vita Liberata byłam pełna obaw. W zestawie znalazłam kosmetyk w postaci pianki (odcień Medium) oraz specjalną rękawicę do aplikacji. Z drugiej strony ciekawość zaczynała brać górę, dlatego po powrocie z urlopu, gdy moja skóra była już lekko zbrązowiona, postanowiłam zaryzykować ;)

Mocno zadziwił mnie skład pianki – aż roi sie w nim od elementów z upraw organicznych oraz ekstraktów owocowych. Dzięki temu skóra po aplikacji jest przyjemnie nawilżona i odżywiona, nie ma mowy o niemiłym uczuciu ściągnięcia. Zadaniem pianki jest utrzymanie równomiernej opalenizmy przez 2-3 tygodnie, jednak po jednej dawce nie ma mowy o tak dobrym wyniku – w pierwotnym odcieniu trzyma się około tygodnia, następnie delikatnie i równomiernie blaknie. Jeśli więc zależy nam na efekcie długofalowym należy aplikację powtarzać średnio raz w tygodniu. Odbija się to niestety na wydajności kosmetyku – 50 ml wystarcza zaledwie na kilka razy.

Sama aplikacja jest bajecznie prosta. Niewielką ilość pianki wyciskamy na dołączoną rękawicę i delikatnie zgniatamy. Następnie kolistymi ruchami równomiernie rozprowadzamy kosmetyk na ciele. Efekt brązujący widać natychmiast, nie ma więc obaw że któryś fragment ciała zostanie pominięty. Pianka wysycha w kilka chwil po zetknięciu ze skórą, nie pozostawiając uczucia lepkości czy obciążenia. Staje się ona miękka i gładka w dotyku jak po nałożeniu lekkiego balsamu, a do tego pięknie zbrązowiona. Opalenizna, co dla mnie najistotniejsze, jest naturalna, na ciele próżno wyglądać nieestetycznych smug czy zacieków. Efekt jest harmonijny i odporny na działanie wody, nie plami także ubrań. Pianka jest praktycznie bezzapachowa, co jest jej niewątpliwym atutem. Sama rękawica róznież zasługuje na pochwałę - jest niezwykle miękka, nie drapie skóry, a po użyciu wystarczy wyprać ją przy użyciu delikatnego mydła.

Ważnym elementem zapewniającym równomierne wnikanie pianki jest złuszczenie martwego naskórka. W ofercie firmy znajdziemy integralny z zestawem nawilżający peeling, ja jednak zastąpiłam go innym, który równie dobrze się spisywał.

Myślę że kosmetyki brązujące Vita Liberata to świetne rozwiązanie. Równie dobrze zastąpią piękną opaleniznę, gdy nad Bałtykiem trafimy na dwa tygodnie deszczu, jak i spiszą się przed wielkim wyjściem. W Polsce cała linia dostępna wyłącznie w perfumeriach Sephora.

Moja ocena: 4 / 5

Agnieszka Wysocka

Komentarze
Jeśli jesteś człowiekiem to przesuń suwak w prawo
  PRODUKT TYGODNIA  
produkt tygodnia
  PORADY  
Pierwszy raz w gabinecie? Czas na mezoterapię!

Jeszcze kilkanaście lat temu medycyna estetyczna kojarzona była z możliwościami zarezerwowanymi dla ludzi bogatszych. Dziś jej osiągnięcia znajdują się w ...

Atopowe zapalenie skóry – te fakty musisz znać!

Atopowe zapalenie skóry to jedna z najczęściej rozpoznawalnych chorób skóry, mimo to wciąż powszechnie funkcjonuje wiele mitów, które należy obalić. Jedno ...

Nie bój się retinolu!

O jego zaletach możemy opowiadać bez końca! Stosowany w kosmetykach potrafi przynosić znakomite efekty! Jednak do kuracji z retinolem należy się właściwie ...

  POPULARNE  
Nowy podkład Rimmel Match Perfection
"50 twarzy Greya" - film: kto zagra główne role?
10 najmodniejszych stylizacji męskiego zarostu na 2016 rok
Nowe oblicze Greya - Recenzja