Prometeusz - Recenzja

"Prometeusz" opowiada o grupie naukowców, którzy natrafiają na malowidła w pieczarze, dotyczących początków ludzkości na Ziemi. W odległej przyszłości dwa supermocarstwa kontrolują Ziemię, jednocześnie walcząc o wszystkie naturalne zasoby, dostępne w Układzie Słonecznym. Jedno z nich wysyła na odległą planetę zespół naukowców na pokładzie „Prometeusza”, którego zadaniem będzie ujarzmienie panujących na niej warunków, dostosowując je na potrzeby kolonizacji. Poszukiwania początków ludzkości, które miały być przyjazne, zamienią się w walkę o przetrwanie gatunku.

Dlaczego zdecydowałam się obejrzeć film sci-fi, choć nie jestem ani  znawcą ani wielbicielką takiego gatunku? Przyznaję się bez bicia, skusiło mnie nazwisko reżysera-Ridleya Scott’a, skusili mnie wspaniali aktorzy; Michael Fassbender czy Charlize Theron, skusił mnie wreszcie polski operator filmowy, mieszkający w Hollywood, który został autorem zdjęć Dariusz Wolski. Ale to, co przelało czarę, która skłoniła mnie do napisania recenzji, to wydrukowane coroczne podsumowanie roku w polskiej wyszukiwarce Google. Otóż jednym z 10 filmów, który zyskał na popularności w 2012 roku był właśnie „Prometeusz”. Przypominając sobie szum medialny przed premierą filmu, wcale mnie to nie dziwi.

A sam film? Pomijając stek nielogiczność, bo to chyba jest główna cecha tego gatunku, film bardzo dobrze się ogląda. Dla takiego laika jak ja, robią wrażenia te wszystkie statki kosmiczne, łóżko które robi bajpasy. Działa na wyobraźnie ponad 2 letni lot w przestrzeń kosmiczną. Fajnie czasem unieść się wysoko nad Ziemię bez konsekwencji:) Zwłaszcza, że film okraszony jest piękną muzyką, ma mroczny klimat i napięcie, które zawsze można podkręcić odpowiednim nastawieniem. Nikt przy zdrowych zmysłach nie oczekuje chyba od filmu sic-fi jakiś głębokich przemyśleń? A jednak film zadaje pytania o człowieczeństwo i tajemnicę stworzenia. Ba! nawet podważa teorie darwinizmu:))

Zobaczyłam film jako ciekawostkę, bo czasem trzeba wybrać inną ścieżkę, żeby docenić tę, którą zawsze się kroczy. Nie miałam wobec niego żadnych oczekiwań i chyba dlatego było mi łatwiej się wkręcić. Dla mnie ważne jest, że film był bez kiczu i bez tandety i naprawdę nie mam kaca, że go obejrzałam. Tym bardziej , że Fassbender jako wykastrowany android, przyprawiał mnie o dobry humor, za każdym razem gdy pojawiał się na ekranie, a Charlize, przyprawiała o gęsią skórkę, kiedy paradowała w kombinezonie a zachowywała się niczym Rawenna z „Królewny Śnieżki i łowcy”. Wróżę temu filmowi sukces Oscarowy, na miarę” Avatara” za te wszystkie efekty, które pewnie w 3d przyprawiały o zawrót głowy. Jednak nie jest to film, który przekona kogokolwiek do gatunku. Nacechowany efektami, stanowi wizualne widowisko, ale jest tylko bajeczką i polem do popisu dla wyobraźni . Szkoda , że film trwa aż 2 godziny. Wolałabym mieć po zakończeniu, uczucie niezaspokojenia niż uczucie przejedzenia.

Tylko dla fanów gatunku i dla wariatów, którzy mają za dużo wolnego czasu.

Monika Koprowska-Ludwig


Komentarze
Jeśli jesteś człowiekiem to przesuń suwak w prawo
  PRODUKT TYGODNIA  
produkt tygodnia
  PORADY  
Pielęgnacja zaczyna się od kąpieli

Pierwszą czynnością pielęgnacyjną w naszym życiu jest kąpiel. Począwszy od tej, pełnej symboliki, oczyszczającej, tuż po narodzinach, aż po codzienny rytuał ...

Pięć sposobów na skórę naczynkową

Skóra naczynkowa to problem wielu kobiet. Na ich powstanie wpływa wiele czynników – estrogeny, menopauza, fototyp skóry i inne, ale niezależnie od powodu ich ...

Jak poprawić kondycję skóry?

Jeśli usilnie staramy się zapobiec przebarwieniom, nawrotom zmian trądzikowych czy wreszcie pojawianiu się zmarszczek, polegając jedynie na podstawowej pielęgnacji ...

  POPULARNE  
Nowy podkład Rimmel Match Perfection
"50 twarzy Greya" - film: kto zagra główne role?
10 najmodniejszych stylizacji męskiego zarostu na 2016 rok
Nowe oblicze Greya - Recenzja