Katherine Boo, Zawsze piękne. Życie, śmierć i nadzieja w slumsach Bombaju - Recenzja

Dla większości z nas bieda jest pojęciem abstrakcyjnym. Czytamy o tym i od czasu do czasu wysupłamy kilka złotych w nadzieji, że komuś pomożemy. Czasami zobaczymy bezdomnego na ulicy, usłyszymy o rodzinie potrzebującej wsparcia, obejrzymy program o głodujących dzieciach w Afryce...

Indie.
Kraj, w którym 33% populacji żyje poniżej progu ubóstwa mając na dzienne przetrwanie mniej niż 4 zł, czyli 1523 zł rocznie. Prawie 70% musi jakoś sobie poradzić dysponując sumą 6.50 zł dziennie. Jedno na troje dzieci jest poważnie niedożywione. W państwie, w którym mieszka ponad miliard dwieście milionów ludzi, oznacza to, że prawie 400 mln żyje w ubóstwie.

Poznajcie Katherine Boo, dziennikarkę i zdobywczynię Nagrody Pulitzera. Boo spędziła 3 lata i 4 miesiące (od listopada 2007 roku do marca 2011 roku) obserwując życie najbiedniejszych mieszkańców Bombaju, rezydentów slumsów Annawadi, które wyrosły na obrzeżach bombajskiego lotniska.

Annawadi to osada nędzy w największym mieście kraju, który jest domem dla 1/3 najbiedniejszych tego świata. Zbudowana na podmokłym gruncie przylegającym do rozlewiska ścieków, chroni się w cieniu luksusowych hoteli. W swojej książce autorka wkracza w sam środek tętniącego życiem Annawadi, poznaje jego mieszkańców, śledzi ich codzienne zmagania i doświadczenia, w efekcie czego czytelnik otrzymuje poruszający reportaż, który czyta się jednym tchem jak najlepszą powieść. Boo uczłowiecza mieszkańców Annawadi, traktuje ich jak jednostki, z których każda ma własną historię do opowiedzenia:

  • Abdul, muzułmanin, nastolatek, "ludzka śmieciarka" z talentem do wynajdowania odpadów nadających się do recyclingu, co zapewnia Jego rodzinie pokaźny, jak na warunki slumsów, dochód,
  • Asha, kobieta, która w bezwzględny sposób wykorzystuje koneksje na lokalnej scenie politycznej i na posterunku policji, a wszystko po to, żeby wygrzebać siebie i swoją córkę z nędzy,
  • Manju, jedyna dziewczyna w slumsach, która uczęszcza do collegu, co, ma nadzieję, stanie się Jej kołem ratunkowym w pełnym wyrzeczeń i niewygodnych kompromisów bagnie,
  • Fatima, sąsiadka rodziny Abdula, zmieniająca kochanków jak rękawiczki kaleka z jedną nogą o skłonnościach do niepohamowanej agresji,
  • Kalu, złodziej śmieci, które pózniej sprzedaje Abdulowi,
  • Sunil, cuchnące dziecko ulicy z talentem do pokonywania wysokości.

Te pełne dramatów historie rozkwitają na kartkach książki, a wraz z nimi otwiera się przed nami Annawadi z mnóstwem, może mniej istotnych, ale równie niezapomnianych postaci jak umierający mężczyzna, który próbuje zebrać pieniądze na ratującą życie operację, policjantka - która wyłudza od biedaków ostatnie grosze w zamian za spisywanie fałszywych zeznań, młoda kobieta, która raczy się trutką na szczury, bo to jedyna decyzja w Jej życiu, którą wolno Jej podjąć samej, i wreszcie ojciec Abdula, który nie przestaje marzyć o przyszłości.

Surowy patos tych małych-wielkich historii można zazwyczaj znależć w beletrystyce, ale tutaj wszystko, każdy wrzód na ciele, jest prawdą. Tak samo jak ludzkie nieszczęścia prawdziwe jest samo Annawadi ze swoim powalającym z nóg smrodem i z górami śmieci, które, dzięki talentowi Boo, są tu niemalże dodatkową, żyjącą, postacią. Autorce udało się wedrzeć w sam środek slumsów i, wdychając ich mocno zanieszyszczone powietrze, spenetrować psychikę mieszkających tam ludzi.

Dziennikarka po mistrzowsku zdaje więc sprawozdanie z ich nadziei, różnic, wad, wypadków i śmierci, i robi to w niesłychanie rzeczowy sposób, jakby była jedną z nich. Sama pozostaje anonimowa do samego końca swojej opowieści. Dopiero w "Słowie od autora" opowiada o doświadczeniach w Annawadi.

Reportażowa książka Katherine Boo jest absolutnie wyjątkowa, nie dlatego że opowiada o głodzie, biedzie i korupcji w jednej z większych metropolii świata, gdzie niedawno powstała najdroższa "willa" na ziemi, 27-piętrowy behemot w miejscu wydartym sierocińcowi, ale dlatego, że daje głos ludziom zepchniętym na margines życia społecznego, ludziom, zazwyczaj traktowanym jak szara masa, obiekt analiz ekonomistów, obietnic polityków i zgrabny temat manifestów ideologów.

Zrozumienie Indii w wydaniu Boo jest niemal absolutne. W rezulatcie opowieść ta jest pozbawiona ubarwień i nieścisłości, które zaśmiecają zdecydowaną wiekszość sprawozdań napisanych przez ulegających kolorowej ułudzie mieszkańców Zachodu, którzy niestrudzenie podejmują nieudolne próby zrozumienia tego niesłychanie skomplikowanego kraju.

"Zawsze piękne…" to książka, którą nie tylko warto, ale wręcz należy przeczytać.

Za swoją książkę Katherine Boo otrzymała National Book Award, jedno z najważniejszych wyróżnień w dziedzinie literatury w USA, a New York Times zaliczył "Zawsze piękne…" do grona 100 najważniejszych tutułów 2012 roku.

Magdalena Milhoux
(ladylhoux.blogspot.com)

Komentarze
Jeśli jesteś człowiekiem to przesuń suwak w prawo
  PRODUKT TYGODNIA  
produkt tygodnia
  PORADY  
Pięć sposobów na skórę naczynkową

Skóra naczynkowa to problem wielu kobiet. Na ich powstanie wpływa wiele czynników – estrogeny, menopauza, fototyp skóry i inne, ale niezależnie od powodu ich ...

Jak poprawić kondycję skóry?

Jeśli usilnie staramy się zapobiec przebarwieniom, nawrotom zmian trądzikowych czy wreszcie pojawianiu się zmarszczek, polegając jedynie na podstawowej pielęgnacji ...

Pierwszy raz w gabinecie? Czas na mezoterapię!

Jeszcze kilkanaście lat temu medycyna estetyczna kojarzona była z możliwościami zarezerwowanymi dla ludzi bogatszych. Dziś jej osiągnięcia znajdują się w ...

  POPULARNE  
Nowy podkład Rimmel Match Perfection
"50 twarzy Greya" - film: kto zagra główne role?
10 najmodniejszych stylizacji męskiego zarostu na 2016 rok
Nowe oblicze Greya - Recenzja