Sól morska w sprayu jak dotąd kojarzyła mi się jedynie ze specyfikiem wspomagającym walkę z katarem czy przesuszoną śluzówką nosa. Jakie zatem było moje zdziwienie gdy okazało się że w ofercie marki Toni&Guy znaleźć możemy takie cudo do stosowania na … włosy 😉 Według opisu producenta ma pomóc w wykreowaniu na głowie artystycznego nieładu a także podkreślić naturalny charakter włosów. Zatem do działa!
Opakowanie nie wyróżnia się niczym szczególnym. Plastikowa butla z dość giętkiego materiału odpornego na uszkodzenia – kilka razy upadła mi na podłogę i nic nie ucierpiała. Zakończona dozownikiem w postaci atomizera, który lekką chmurką wypluwa z siebie zawartość. Mój egzemplarz działa sprawnie a taka postać zapewnia precyzyjną aplikację. Szata graficzna utrzymana w stonowanych barwach, jedyne dodatki to kontrastowa biała czcionka.
Spray nakładam z reguły na delikatnie podsuszone ręcznikiem włosy. Choć moje sięgają tuż za ramiona potrzeba go naprawdę sporo by dało się zauważyć pożądany efekt. Moje z natury są cienkie i delikatne, po spryskaniu zaś zyskują na objętości i stają się bardziej sztywne. Suszę je lekko ugniatając by uzyskać efekt artystycznego nieładu lub nawijam na grube wałki, wtedy fryzura jest ujarzmiona i trzyma się ciut dłużej. Producent proponuje także aplikację na włosy suche jednak nie przepadam za tą formą – mam wrażenie że po spryskaniu stają się posklejane i nieestetyczne.
Mogę śmiało napisać że choć sól morska nie jest kosmetykiem niezbędnym, to lubię po niego sięgać podczas stylizacji włosów. Dzięki niemu ładnie współpracują, nabierają lekkości a jednocześnie tworzą kontrolowany nieład. Produkt nie przyśpiesza przetłuszczania się włosów a jego przyjemny zapach umila aplikację i jeszcze chwilę po nałożeniu unosi się wokół głowy.
Moja ocena: 4 / 5
Agnieszka Wysocka