Sweet Secret Kawowy suflet do ciała (Farmona)

Opublikowane 2012-11-24 19:21

Kiedy wącham ten balsam, moje ślinianki pracują na najwyższych obrotach. Zapach jest tak sugestywny, tak prawdziwy, tak współgra z kolorem balsamu, że naprawdę mam ochotę pobiec po łyżeczkę i go zjeść. Pudełko jest bardzo estetyczne. Cała szata graficzna tej serii, zasługuje na uznanie. Przywodzi na myśl pudełko z lodami:)

Dlatego nawet zanurzając palec, robię to takim charakterystycznym gestem, jakbym chciała zjeść trochę lodów prosto z pudełka. W ostatnim momencie się powstrzymuję i  balsam trafia na udo zamiast do ust:)

Niestety po posmarowaniu czar trochę pryska. Balsam jest dosyć wodnisty, więc zaraz po aplikacji mamy uczucie chłodu. No i zapach zmienia się ze słodkiego tiramisu na taki bardziej kawowy, gorzki. Po jednej aplikacji jeszcze nie przeszkadza, ale po kolejnych trochę mnie do siebie zraził. Zwłaszcza, że jest dosyć intensywny.

Sam balsam jest lekki jak…suflet. Raczej nie pielęgnuje tylko lekko nawilża. Do skóry normalnej będzie idealny, ale sucha nie będzie miała z niego pożytku. Dobrze się rozsmarowuje, szybko wchłania i nie daje uczucia lepkości. Tylko ten chłód (efekt ubogiej formuły?), który mija dopiero po jakimś czasie. Balsam zostawia na skórze taką połyskującą poświatę. Myślę, że to jest doskonała alternatywna na zimowe wieczory. Kiedy za oknem zimno, nie ma nic przyjemniejszego niż gorąca kąpiel, kawowy suflet do ciała Farmony i gorąca czekoloda.

Nie może to być jednak filar naszej pielęgnacji. Ot, taka przyjemna odskocznia. Daję mu zasłużoną 4 i mam nadzieję, że w całej serii Sweet Secret, która zawiera wachlarz cudowności, od szarlotkowych do waniliowych poprzez kokosowe i migdałowe, znajdę swojego faworyta na długie, zimowe wieczory.

Monika Koprowska-Ludwig

Z tej serii:
Sweet Secret Kawowy żel peelingujący do mycia ciała (Farmona)