Mascara Scandaleyes Rockin’ Curves została stworzona przez markę Rimmel, a jej zadaniem ma być efektowne podkręcenie objętości rzęs i nadanie im rockowej drapieżności. Uwagę z pewnością przyciąga już samo opakowanie z etykietą w „wężowy” wzorek i mocnej czerwono-czarnej kolorystyce. Kształt szczoteczki trochę mnie przeraził, bo jednak wolę te proste i bez udziwnień, ale po kilku aplikacjach można się do niej przyzwyczaić.
Szczoteczka w nietypowym kształcie „fali” może sprawiać na początku trudności, bo nie pomaluje wszystkich rzęs jednym pociągnięciem. Trzeba trochę pomanewrować przy oku, żeby ładnie wytuszować wszystkie rzęsy. Poza tym jak ktoś maluje rzęsy tylko jedną ręką, to kształt szczoteczki już inaczej wypada przy drugim oku i jednak może to bardziej przeszkadzać, niż ułatwiać pracę. Ja osobiście wolałabym jakąś prostą i praktyczniejszą szczoteczkę.
Mimo tej trudnej szczoteczki, tusz całkiem nieźle maluje – pogrubia, dobrze podkręca i wydłuża rzęsy. Przy niedokładnym rozczesaniu rzęsy mogą się delikatnie sklejać, ale tragedii nie ma;). Tusz nie kruszy się i nie rozmazuje. Spodziewałam się jednak innego efektu tego rockowego spojrzenia, bardziej spektakularnego i wyrazistego. Niemniej mascara jest warta uwagi, bo jakby nie patrzeć i tak świetnie się spisuje, co mam nadzieję widać na zdjęciach:).
Karolina Sidorowicz