Nienawidzę balsamów! Dlatego każda inna forma nawilżania ciała, która nie wymaga większego zaangażowania… u mnie się sprawdza. Innowacyjne wyjście w postaci olejku w spray’u przykuło nie tylko moją uwagę, ale innych osób które dostrzegły go na mojej półce.
Na samym początku nie byłam z niego zadowolona – odstraszał mnie zapach alkoholu ulatniający się tuż po otwarciu. Jestem wyczulona na tego typu zapachy, także nie sądziłam że wyjdzie jakakolwiek dobra kolaboracja z tego typu produktem. Odstawiłam go na jakiś czas i unikałam jak ognia – lecz nadszedł moment kiedy musiałam go przetestować pomimo jego alkoholowego zapachu.
Okazało się, że olejek po wchłonięciu, i wyparowaniu alkoholu, pozostawia przyjemny tropikalny zapach, który na moim ciele utrzymuje się dość długo i wnika w ubrania. Czy uważam to za zaletę? Jeśli alkohol się utleni i nie raczy nas pstryczkiem w nos, zapach jest naprawdę przyjemny i umila pięlęgnację.
Skóra nie jest tłusta, nie lepi się i nie zostawia plam na bieliźnie. Jego wydajność jest spora, praktycznie mi go nie ubywa a używam go dość często. Także ten aspekt mile wpisuje się w kupno całości o ile faktycznie nie przeszkadza nam skład który nie grzeszy naturalnością.
Uważam, że taki spray świetnie nadaje się na lato, bo jest lekki i na skórze długo utrzymuje się świeży zapach.