Fa, Luxurious Moments, Black Amethyst & Pink Viola (o zapachu fiołków) – płyn do kąpieli
Szumna nazwa, nie powiem. Ale z tym żelem jest trochę tak, jak z tą krową, która dużo ryczy. Człowiek po takiej eleganckiej nazwie spodziewa się, co najmniej możliwości pławienia się we wspaniałej, wonnej kąpieli, a otrzymuje zaledwie poprawną.
Największym atutem płynu jest jego kolor. Piękny, ciemnofioletowy, który po zetknięciu się z wodą rozkwita w niebieskawe spirale. Następnie tworzy się spora ilość piany – i tu ujawnia się druga zaleta produktu – wydajność. Naprawdę niewiele płynu potrzeba, by się ta spora ilość piany wytworzyła.
Jednak zapach rozczarowuje. Po pierwsze – jest niestety sztuczny – głęboki i zmysłowy, ale sztuczny. A nie tego się spodziewam po fiołkach. Po drugie irytująca jest ulotność aromatu (tego, co prawda, po fiołkach bym się spodziewała, ale ustaliliśmy, że koło fiołków płyn nawet nie stał).
Co nam zapewnia producent na opakowaniu? „Intensywną pielęgnację oraz pozostawienie skóry miękką i gładką”. Nie zgadzam się z intensywną pielęgnacją – najwyraźniej gdzieś mi umknęła. Natomiast skóra po kąpieli jest, jak najbardziej, miękka i gładka. Należy również zaznaczyć, że niepodrażniona i niewysuszona. Jednak do intensywnego dbania – droga daleka.
Butla 500 ml starczy nam na dość długo. Mnie się dość szybko ten kosmetyk znudził. Niemniej cenę w granicach dziesięciu złotych uważam za sensowną. Ogólnie – porządny produkt. Ale, biorąc pod uwagę nazwę, w której kryją się największe obietnice, czegoś zabrakło.
Ewa Staśkiewicz