Marka Lambre potrafi zaskakiwać. Ich nowością na rynku są żele pod prysznic z feromonami – w linii znajdziemy trzy warianty – dwa dla kobiet i jeden dla mężczyzn. Czy to jedynie zabieg marketingowy? Czy kosmetyk kąpielowy może wzmocnić poziom chemii między partnerami? Do testów dzielnie przystąpił mój Mężczyzna, a ja skrupulatnie notowałam jego (i swoje) wrażenia 🙂
Na początek garść informacji technicznych. Prosta i smukła butelka w której żel zamknięto wykonana została z mocnego, bezbarwnego plastiku. I tutaj plus – na bieżąco śledzić możemy zużycie kosmetyku, ciesząc przy tym oko pięknym turkusowym kolorem. Zamknięcie na zatrzask działa sprawnie, jest łatwe do podważenia. Szata graficzna oszczędna a jednocześnie intrygująca i wyrazista.
Konsystencja żelu odpowiedniej gęstości, bez większych problemów daje się wydobyć z wnętrza butelki. Dobrze rozprowadza się na ciele, nie spływa z mokrej skóry czy gąbki. Bardzo dobrze się pieni, zapewniając przy tym wysoką wydajność produktu – wystarczy go naprawdę niewielka ilość by porządnie oczyścić całe ciało.
Przejdźmy do zapachu, bo mam wrażenie że to właśnie on jest tutaj najistotniejszy 🙂 Bez dwóch zdań jest szalenie męski, głęboki i ciut zagadkowy. Według producenta to zapach oceanu, ja wyczuwam tam i ciut leśnych, korzennych nut, w tle delikatnie zaznaczone piżmo i zielona herbata. Pięknie rozbrzmiewa w kontakcie ze skórą, podczas kąpieli czuć go w całej łazience. Zapach jest trwały – na skórze utrzymuje się dobrych kilka godzin po wyjściu spod prysznica.
Moim zdaniem żel pod prysznic to jeden z najistotniejszym produktów w codziennej pielęgnacji. Powinien porządnie eliminować brud i dobrze oczyszczać ciało, przyjemnie pachnieć i nie przesuszać skóry, Ten staje na wysokości zadania i ze wszystkich stawianych przed nim zadań wychodzi zwycięsko. I to byłoby na tyle, żadnych dodatkowych efektów niestety nie odnotowałam. Skóra po umyciu roztacza przyjemny aromat ale właściwości wzmagających relacje damsko-męskie nie można temu zapachowi przypisać. Trochę szkoda, choć przyznam że raczej byłam niedowiarkiem w tym temacie…
Moja ocena: 4 / 5
Agnieszka Wysocka