Ocet balsamiczny Develey

Opublikowane 2013-04-17 22:08

Nieraz bywa tak, że po coś nam nieznanego sięgamy zupełnie przypadkiem. Tak właśnie zaczęła się moja przygoda z octem balsamicznym Develey. Nad swoim nieprzemyślanym zakupem zaczęłam się zastanawiać dopiero w domu i już w akcie desperacji miałam przeszukać zasoby internetowe, by dowiedzieć się z czym to się je i do czego to służy, gdy przypomniały mi się słowa znajomej, że nie wyobraża sobie przystawki z sałaty bez octu balsamicznego.

Postanowiłam spróbować… Sałata lodowa, pomidorki koktajlowe, kukurydza, pokrojone i podsmażone filety drobiowe, ząbek czosnku, odrobina soku z cytryny i… ocet balsamiczny. To wszystko posypałam jeszcze do smaku ziołami i uczta dla podniebienia gotowa.

Jeśli akurat mam pod ręką przyprawy do sosów, wówczas mieszam je właśnie z octem balsamicznym, bo wydobywa i podkreśla on głębię smaku i ziół, i warzyw. Od tamtej pory nie wyobrażam sobie podania sałaty bez octu balsamicznego.

Ocet balsamiczny Develey ma wyjątkowo bogaty, delikatny i lekko słodkawy smak i zapach. Wyraźnie wyczuwam w nim smak winogron i to chyba takich najlepszych – jakby specjalnie wyselekcjonowanych. Nie próbowałam jeszcze użyć go do marynaty mięsa, ale wszystko przede mną. Przygoda z octem balsamicznym Develey dopiero się zaczyna…

Joanna Hałuszkiewicz