Rzymskie wakacje , Recenzja

Opublikowane 2013-08-25 21:51

Kiedy byłam małą dziewczynką marzyłam o tym, żeby być piękną księżniczką i zakochać się w przystojnym księciu. Chciałam mieć piękne suknie, służące i białego rumaka.

Brzmi znajomo ?

Pewnie nie ja jedna takie marzenia miałam.

Film „Rzymskie wakacje” jest swego rodzaju przeciwieństwem moich marzeń. Opowiada bowiem historię młodej księżniczki Anny (Audrey Hepburn), która pragnie zaznać egzystencji przeciętnej kobiety. Anna nie cierpi pałacu, w którym mieszka. Nie lubi zasad i harmonogramu w nim panujących. Niechęć jest na tyle mocna, że podczas podróży po Europie, w Rzymie, postanawia uciec. I tutaj pojawia się pierwszy problem. Wcześniej nasza bohaterka otrzymała lekarstwo nasenne i zamiast powrócić do domu, zasypia na ławce w parku. Tam znajduje ją mężczyzna, dziennikarz Joe Bradley (Gregory Peck).

W tym momencie zaczyna się przygoda. na tyle ciekawa i wspaniała, że Anna postanawia nie wracać do poprzedniego życia. Ryzykuje i cieszy się każdym dniem. Bradley jej w tym pomaga. Udając, że nie wie, kim jest nieznajoma, stara się zdobyć materiał na kasowy artykuł. Pomaga mu w tym kolega-fotograf Irvin Radowich (Eddie Albert). Ten zajmuje się uwiecznieniem na zdjęciach owej ucieczki.

Film jest piękną podróżą po Rzymie. Odkrywamy wiele uroczych zakątków. Z przyjemnością ogląda się to wszystko. Zabawne gagi pomiędzy Peckiem a Albertem dodają smaczku tej historii. Cudowna rola Hepburn, idealna dla niej. Aktorka daje swojej bohaterce dużo wdzięku, charakteru i delikatności.

Film zdobył trzy Oskary – był nominowany w dziesięciu kategoriach.

Ogromnie polecam!

Aneta Starosta