Sąd Pracy w Paryżu odrzucił wniosek Johna Galliano, w którym żądał od byłego pracodawcy 13 mln euro. To miało być odszkodowanie za zwolnienie go z posady głównego projektanta w domu mody Dior, gdzie pracował 15 lat. Sąd zobowiązał jedynie Diora do zapłacenia Galliano symbolicznego… 1 euro.
John Galliano, po trzech latach od antysemickiego skandalu, w wyniku którego stracił pracę w domu mody Dior, wciąż uważa, że zwolniono go niesłusznie. Sąd pracy w Paryżu jest jednak innego zdania. Odrzucił we wtorek jego wniosek o odszkodowanie, którego zażądał od byłego pracodawcy.
Nie wiadomo, czy Galliano odwoła się od tej decyzji.
W lutym 2011 roku – w kawiarni w Marais, żydowskiej dzielnicy Paryża – brytyjski kreator pod wpływem alkoholu i narkotyków wygrażał siedzącym obok ludziom. Krzyczał: „Brudne żydowskie gęby, powinniście nie żyć”. Do mediów wyciekł też film, który ktoś nakręcił kilka miesięcy wcześniej w tej samej kawiarni telefonem komórkowym. Widać tam, że woła do pobliskiego stolika: „Osoby, jak wy, byłyby dzisiaj martwe. Wasze matki i przodkowie byliby wszyscy, k…, zagazowani” oraz „Kocham Hitlera”. Francuski sąd uznał go za winnego antysemickich zachowań i skazał w zawieszeniu na karę grzywny w wysokości 6 tys. euro. Krótko potem prezydent Francji pozbawił go najwyższego francuskiego odznaczenia – orderu Legii Honorowej. Ale incydent miał poważniejsze konsekwencje. Galliano, choć przeprosił za swoje zachowanie i poszedł na odwyk, przez ponad 3 lata był na przymusowym bezrobociu. W wyniku protestów tracił każdą nową posadę, którą zdobył w Europie i USA. Dopiero na początku października został dyrektorem kreatywnym domu mody Maison Martin Margiela i wydaje się, że jest to jego powrót do świata mody na dobre.