Świat jest mały, a my coraz młodsi

Opublikowane 2016-04-28 20:38

Nadeszła wiosna. Niedługo zapewne powrócimy do popularyzowania niezbyt zdrowego sportu zwanego grillowaniem oraz bardziej miłych naszemu organizmowi form aktywności w postaci np. jazdy na rowerze. To dobry moment, aby podzielić się z Wami moimi aktualnymi przemyśleniami.

Kiedy byłem małym chłopcem, wiele rzeczy wyglądało inaczej. Wszystko zdawało się jakieś wielkie, wręcz ogromne. Jadąc windą na siódme piętro myślałem – „Boże, jak wysoko!”. Nawet będąc na balkonie mieszkania mojej babci (pierwsze piętro wieżowca z betonowej płyty), rzeczywistość prezentowała się w rozmiarze XL. Dziś, kiedy do trzydziestki zostały mi tylko 4 lata, świat nie ma już tak gigantycznych wymiarów. Niby normalka, a jednak za czymś człowiekowi tęskno…

Przykład? Rodzinne miasto świeci pustkami, współczesna muzyka i filmy szybko wylatują z pamięci (zdarzają się wyjątki), długo by tak wymieniać. Z drugiej strony, człowiek zaczyna zdawać sobie sprawę z faktu, że „nic nie dzieje się bez przyczyny”. Nie jest to wbrew pozorom hołd złożony „przeznaczeniu rodem z tanich romansideł”, a zwyczajna analiza ludzkiej egzystencji. Zmieniamy się, dojrzewamy. Dorastamy nie tyle fizycznie, co mentalnie. Możesz mieć „Metr 50-siąt w kapeluszu” i spotkać „2-metrowego karła”, dla którego szczytem marzeń jest wypicie piwka z kolegami i udawanie, że kręci go uliczny styl życia. Pewnie jednak i on w głębi duszy marzy o tym, aby wyrwać się z takiego stanu i pójść za marzeniami. Kto wie, może właśnie przesiadywanie z tymi cwaniaczkami uzmysłowiło mu, że nie tędy droga? Ocenić jest łatwo, poczynić refleksję już niekoniecznie.

Podobnie jest z poglądami. „Moja racja jest jedyną słuszną!” – krzyczymy dopóty, dopóki nie zjawi się ktoś bogatszy doświadczeniem i nie otworzy nam oczu. Często byłem świadkiem sytuacji, kiedy to „wielcy mędrcy” próbowali bronić swoich tez wszelkimi możliwymi sposobami i udawało im się. Było to jednak pozorne zwycięstwo. Ci ludzie bowiem nie wierzyli w swoje przekonania, robili to jedynie dla zasady. Podobnie widzę wszelkie podziały w naszym społeczeństwie, gdzie merytoryczna dyskusja zamienia się w emocjonalny bełkot oszołomów. Nie tylko o polityków tutaj chodzi, gdyż są oni po prostu lustrzanym odbiciem mrocznej strony obywateli. Sprawa dotyczy  ludzi. Znajomi bawią się w intrygi, obrabiają sobie tyłki, a sąsiad na uprzejme „dzień dobry” odpowiada nam słowem na „k”. Zazdrość, pycha, gloryfikowanie prymitywizmu i wiara w swoją bezbłędność napędzają niestety takie postawy. Jest jednak nadzieja…

Ta nadzieja objawiła mi się, gdy wracałem do domu z jednego ze studenckich zjazdów. Kiedy siedzisz zmęczony w busie, ostatnia rzecz, na którą masz ochotę to rozmowa z innym pasażerem (no chyba, że jest to atrakcyjna kobieta).

– Przepraszam, czy to miejsce jest wolne? – zapytał pewien gość w dużych okularach

Tak, proszę – odparłem, gdyż nie mam w zwyczaju bycia niemiłym dla obcych.

Kilka minut później zaczęła się rozmowa. Ot tak zwyczajnie dostrzegliśmy przez okno, że ktoś zajechał komuś drogę i stało się to dla nas pretekstem do konwersacji, która wkrótce przekształciła się w ciekawy dialog o Polsce. Nagle zwolennik obecności pewnej toruńskiej stacji telewizyjnej na multipleksie dogadał się z kimś o mniej prawicowych poglądach. Sytuacja młodych, którzy marzą o własnym m2, żal do siebie o to, że nie zaprosiło się koleżanki z pracy na kawę, likwidacja gimnazjów i snucie utopijnych marzeń o normalności – takie tematy poruszaliśmy w drodze do domu. Na koniec uścisnęliśmy sobie ręce, stwierdzając jednocześnie, że fajnie jest porozmawiać z drugim człowiekiem o sprawach ważnych. Ponad podziałami, w imię mądrego kompromisu.

Podsumowując, świat jest jednak mały. Nie ważne, ile masz lat. Ważne, kiedy dojrzejesz do zrozumienia tego faktu. Dzisiejszy 50-latek jest wizualnie sporo młodszy od 30-latka z lat 90. XX wieku. Nosi trampki i sportowe bluzy. Chodzi ze swoimi dzieciakami do modnych knajp. Nie oznacza to jednak, że jest lekkoduchem popalającym zioło z kumplami swoich pociech. Może być przecież bardzo odpowiedzialnym gościem, któremu nie obce są wartości wpojone przez 70-letnią już matkę. Zmiany w mentalności, nie wykluczają wszak szacunku do tradycji. Bądźmy więc damami i gentlemanami, dając dobry przykład otoczeniu.

Elvis Strzelecki