Jak wiadomo, w naszym kraju Halloween nie jest zakorzenione. Jest właściwie zwyczajem zapożyczonym z anglosaskiej kultury. Z roku na rok cieszy się coraz większą popularnością, a co za tym idzie – rodzą się sprzeciwy demonizujące to „święto”.
Czym jest Halloween?
Choć dokładna geneza nie jest znana, podejrzewa się, że Halloween wywodzi się z celtyckiego obrzędu Samhain. Było to najważniejsze święto w tej kulturze, związane z zakończeniem żniw i przygotowaniem się do zimy. Stąd mamy datę 31 listopada. Ale to nie wszystko. Celtowie wierzyli, że tej nocy otwierają się drzwi do świata nieziemskiego, a duchy zmarłych zstępują na ziemię w poszukiwaniu ciał żywych, w których mogą wstąpić i „mieszkać” w nich przez cały następny rok.
Aby uniknąć niebezpieczeństwa związanego z atakiem złych duchów, Celtowie gasili światła w swoich domach aby wydawały się chłodne i opuszczone. Sami przebierali się za straszydła, włóczęgów, czy chorych, aby nie zechciał wstąpić w nich żaden duch. Żeby jeszcze bardziej odciągnąć duchy od siebie i swoich domów, wystawiali za dom żywność dla nich. Rozpalali we wsiach ogniska, których blask miał rozjaśniać okolicę, odwlekając tym samym ciemność. Dla innych – tych odważnych i lubiących ryzyko, był to idealny czas na wykonywanie czarów, rzucanie zaklęć i wróżenie, gdyż wierzono, że tej nocy mają ogromną moc sprawczą.
„Cukierek albo psikus!”
Tutaj trzeba wspomnieć o druidach. Byli jedną z trzech kast kapłańskich w kulturze celtyckiej i sprawowali osąd. Potrafili przepowiadać przyszłość z wnętrzności zwierząt. W tę noc druidzi chodzili po domach mieszkańców zbierając jedzenie, które miało być ofiarą dla duchów. Kiedy im odmawiano rzucali zaklęcia i przeklinali jego mieszkańców. Zawieszali na drzwiach domu heksagram, który oznaczał, że szatan i jego demony mogą tej nocy gnębić bezkarnie tych domowników.
Druidzi często prosili o ofiarę z młodych dziewcząt, które składali złym duszom w ofierze, paląc je na stosie. Odprawiany był cały obrzęd. A gdy któraś z dziewic zyskała aprobatę duchów, druidzi zapalali świecę zrobioną z ludzkiego tłuszczu i wkładali ją do wyrzeźbionych głów. Takie „latarnie” ludzie umieszczali w swoich domach wierząc, że ochronią ich przed atakiem duchów. Często wystawiali je na ganek – przed dom, aby były widoczne dla spacerujących dusz.
Dodatkowo Druidzi w to święto sporządzali magiczne napoje, które miały dawać moc kiełkującym nasionom zbóż. Przygotowywali je z jabłek, piwa i miodu. Dziś takich eliksirów się nie robi, ale organizuje się zabawy np. wyławianie jabłek z wanny z wodą. Ale za to powiedzenie „cukierek albo psikus” oraz symbol wydrążonej dyni ze świeczką w środku są bardzo mocno odzwierciedlone…
A dziś?
Dziś bardzo często Halloween porównywane jest z Dziadami Mickiewicza. I choć zostały one wyrugane przez Kościół wieki temu, to jak widać ich miejsce zajęło właśnie Halloween. Kościół jest całkowicie przeciwny tym frywolnym jakby się mogło wydawać zabawom. Zwraca uwagę na to, że 31 października w Biblii Szatana to jego święto. Egzorcyści mówią, że najwięcej opętań ma swoje początki właśnie w niewinnych praktykach. Co więcej – raporty policji są także zaskakujące – w Halloween odnotowuje się więcej samobójstw, gwałtów i morderstw, niż zwykle. Zło nigdy nie śpi..?
Karolina Kwiatkowska