Czwartkowe przemyślenia

Opublikowane 2015-11-15 17:14

Siedzę właśnie przy laptopie, popijam herbatę z cytryną i czytam wasze komentarze pod wierszami niejakiego Elvisa. Myślę sobie – fajnie, że ktoś jeszcze potrafi docenić jego emocjonalne wypociny. Dochodzę też do wniosku, ze w dzisiejszych czasach zbyt rzadko mówimy sobie jedno słowo – dziękuję!

Nie tak dawno trafiłem w sieci na zabawny filmik i porady dotyczące sztuki podrywu. W przypadku tego pierwszego bohaterem był znany youtuber, który postanowił sprawdzić, co najbardziej podoba się dziewczynom w facetach. Przebrany w śmieszny żółty dres zagadał grzecznie do pewnej młodej damy siedzącej na ławce, po czym usłyszał bardzo miłe słowo na s (w wolnym tłumaczeniu, „idź sobie”). Odszedł spokojnie, by przebrać się za motocyklistę i podjechać swoim mechanicznym rumakiem do średnio uprzejmej niewiasty. Tym razem postanowił uraczyć ją angielszczyzną, przedstawiając się jako posiadacz domu z basenem. Zgodziła się na wspólną przejażdżkę. Jakież było jej zdziwienie, gdy zatrzymał się i zapytał o chłopaka, z którym rozmawiała kilka minut wcześniej. Następnie zdjął kask, a ją zamurowało. „I co teraz”? – spytał…

Przypadek nr 2 – w sieci roi się od naprawiaczy świata, którzy zwą się mentalnymi doradcami. Jeden z takowych napisał e-booka, w którym przekonywał mężczyzn, że aby stać się skutecznym łamaczem niewieścich serc, należy prowadzić towarzyski tryb życia. Panowie wykonujący zawody związane z komputerami powinni więc odpuścić sobie wspominanie o swej błyskotliwej karierze, wszak damy uwielbiają super spontanicznych i przebojowych gości, do których z pewnością informatycy i freelancerzy nie należą.

Wniosek? Publicysta, felietonista i copywriter, który średnio znosi pełne szpanerów i tandety imprezy może się raczej pożegnać z sympatią kobiet. I co tu mości panie począć? Może zacząć pisać wiersze?

No dobra, bądźmy poważni! Z powyższych przypadków wysnuwa się jedna ważna rzecz – spora część społeczeństwa wykazuje tzw. postawę roszczeniową, uznając tym samym, że zasługuje na wszystko, co najlepsze. W tym właśnie tkwi błąd, bowiem kto powiedział, że należy nam się coś wyłącznie za samo jestestwo? Sukces nigdy nie przychodzi łatwo, wszak trzeba naprawdę ciężko pracować, aby w dobie kryzysu dojść do celu. Z chęcią wszystkim panią i panom, którzy oczekują od Siły Wyższej super płatnej pracy, idealnych partnerów, pięknych mieszkań oraz luksusów powyżej średniej krajowej, powiedziałbym słynne „tu się puknij”.

Mimo, iż często zapominamy o tym, jak ważne są dystans do siebie i pokora, to wciąż ufam słowom, które wyśpiewał niegdyś sam Czesław Niemen: „Lecz ludzi dobrej woli jest więcej i mocno wierzę w to, że ten świat nie zginie nigdy dzięki nim…”

W tym miejscu chciałbym podziękować wspaniałemu „Duetowi Pań Redaktorek” za danie mi szansy dzielenia się z płcią piękną swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi naszej rzeczywistości, a także Wam, Moje Kochane Czytelniczki za słowa sympatii w postaci miłych komentarzy. Utwierdzacie mnie tylko w przekonaniu, że wybrałem właściwą drogę (czyt. I jak tu Was nie kochać?).

PS. Jeśli wśród Was znajdują się patrzące na świat z lekkim przymrużeniem oka, lubiące Depeszów (taki angielski zespół, jak ktoś nie wie) singielki, to nie lękajcie się i zostawcie panu E. wiadomość (co prawda, nie obiecuje on szybkiej odpowiedzi oraz wyznania miłości, ale kto wie…). Chłopina nie gryzie, czasem tylko złości się na polityków.

Miłego weekendu!