Kto wcześniej tego nie widział na własne oczy, ma od razu przed oczyma tort z kremem tak słodkim, że nie sposób zjeść więcej niż malutki kawałek.
Wiem, bo i ja miałam takie wyobrażenie, kiedy po raz pierwszy usłyszałam o torcikach Goplany. I od razu jęknęłam w duchu: o matko, jak taka słodycz musi mdlić.
Kiedy więc zobaczyłam Torciki z Goplany, nie mogłam po nie, nie sięgnąć… Były tak inne od moich wyobrażeń, że ręka sama wędrowała w ich kierunku.
Tak więc po pierwsze Torciki z Goplany to żadne torty ociekające kremem. To cukierki oblane czekoladą… Ale jakie cukierki… I tutaj pewnie wypadałoby napisać o tym, czym różnią się od innych tego typu cukierków i co maja wspólnego z Tortami…
Ta „inność” jest zarazem cechą, która łączy je z tortami. Jest to trójwarstwowa kompozycja, a więc taka, jakby dwie warstwy tortu zostały przełożone kremem.
Torciki z Goplany występują w 4 wersjach smakowych:
- orzechowo-czekoladowe
- orzechowo-śmietankowe
- waflowo-karmelowe, truflowo-pistacjowe
Są na tyle słodkie, by zaspokoić chęć na „coś słodkiego”, ale jednocześnie nie na tyle, by zemdlić.
Sam smak zaspokoi gusta najbardziej wybrednych koneserów słodyczy: idealnie dobrane smaki harmonijnie oddziałują na nasze podniebienie i kubki smakowe. Są naprawdę intensywne i nie sposób nie rozróżnić w tych kompozycjach poszczególnych smaków i przyznam, że dawno nie jadłam czegoś, co sprawiało, że miałam ochotę zamknąć oczy i ot tak po prostu zapomnieć o wszystkim.
Torciki z Goplany pozwoliły mi na chwilę zapomnieć o otaczającej mnie rzeczywistości i przenieść się daleko – w świat beztroskiego dzieciństwa, gdy najmniejszy drobiazg potrafił dać pełnię szczęścia. Liczyło się tylko tu i teraz… Smak Torcików dał mi właśnie możliwość przypomnienia sobie, jak to jest cieszyć się chwilą…
Joanna Hałuszkiewicz