Nie przepadam jakoś szczególnie za marką Schauma. Już kilkukrotnie nacięłam się u nich na typowe buble, ale postanowiłam dać jeszcze jedną szansę 😉 Tym co mnie skutecznie skusiło jest wołąjący z opakowań napis oraz informacja że produkty nie zawierają silikonu. O czym mowa? O linii Lekkość i Pielęgnacja do włosów delikatnych, suchych, matowych. Wypróbowałam dwa produkty z serii: szampon oraz spray natychmiastowe odżywienie.
Szampon
Zamknięty w opakowaniu charakterystycznym dla produktów tej marki. Jasny kolor sprawia że w obietnicę o lekkości włosów wierzymy już sięgając po niego na półkę 😉 Szampon jest bezbarwny, ma dość gęstą konsystencję i rewelacyjnie się pieni. Jest wydajny – na moje średniej długości włosy wystarcza nałożyć go niewiele aby idealnie je umyć. Powtarzanie czynności nie jest konieczne.
Niestety zapach szamponu jest zbyt intensywny i odrobinę chemiczny. Czuć go wyraźnie zarówno podczas mycia, jak i na wysuszonych już włosach. Mnie osobiście aromat ten drażni i przeszkadza. Szampon dobrze oczyszcza włosy i nie obciąża ich, za to mocno wysusza i sprawia że się elektryzują. Włosy po umyciu są dość mocno splątane, trzeba włożyć sporo pracy w porządne ich rozczesanie. Przy regularnym stosowaniu stają się one lekko „sianowate” i potrzeba im dogłębnej regeneracji w postaci intensywnie regenerującej maski.
Spray
Mała przeźroczysta buteleczka kryje w sobie 100 ml płynu. Za to plus – na bieżąco widać ubytek kosmetyku. Nuta zapachowa niestety ta sama co w szamponie. Aplikacja w formie pompki jest bardzo wygodna, choć mam wrażenie że kosmetyk wydobywa się pod zbyt dużym ciśnieniem a jego zasięg jest za mało rozproszony.
Produkt stosujemy na umyte i osuszone ręcznikiem włosy, następnie modelujemy jak zwykle. Przyznam że spray niweluje elektryzowanie się włosów wywołane stosowaniem szamponu, dzięki niemu są one bardziej zdyscyplinowane. Pomaga również w rozczesywaniu włosów. Myśle zatem że jest nieodzownym towarzyszem szamponu, który ratuje włosy przed powolną zagładą powodowaną używaniem jedynie tego pierwszego.
Jak widać produkty nie wywołały u mnie żadnej euforii, myślę zatem że na jakiś czas dam sobie spokój z sięganiem po nowości od Schaumy 😉
Agnieszka Wysocka