Orginal Source NIE ZAWIERA RUTYNY Mango and Macadamia żel pod prysznic

Opublikowane 2013-01-17 15:55

Wszystko zaczęło się od próbek. W drogerii Rossmann, przy okazji zakupowego szaleństwa, dostałam dwie: Lime Shower i Mango&Macadamia. Lime kusiło swoją świeżością i intensywnością zapachu, ale zimą wolę jak mnie zapach otula. Musi być więc trochę słodki, ciepły.

Zapach żel ma obłędny. I dobrze, że jest adnotacja na opakowaniu: uważaj, żeby przez pomyłkę go nie wypić! Świetna butelka, bardzo dobrze trzyma się w dłoni, co jest o tyle ważne, że rano raczej na pół śpiąco wchodzimy pod prysznic. Nie można wspomnieć też o tym, że opakowanie nadanie się do recyklingu i możemy dać jej nowe życie i że produkt, nie jest testowany na zwierzętach.

Tyle jeśli chodzi o zalety, bo reszta już taka doskonała nie jest. Pierwszy zarzut, to wydajność. Bardzo słaba. Wynika zapewne z tego, że żel słabo się pieni. Trzeba naprawdę sporo nalać, żeby się umyć. Aż chce się zaśpiewać, co zawsze czynie, im więcej ciebie tym mniej..:) Ma to swoje plusy. Łazienka pachnie mangowo-orzechowo i ten zapach tak wbija się w nozdrza, że obudziłby umarłego.

Zresztą, producent nic innego nie obiecuje jak właśnie poczucia naturalnej intensywności, a rano potrzebujemy tylko tego… intensywności, zastrzyku energii, wstrząsu. Orginal Source właśnie to nam daje: bodziec, który zmusza do działania. Kopa na cały dzień. Nie zauważyłam, żeby żel wysuszał. Być może dlatego, że używam go tylko rano. Wieczorem wolę rytuał w wannie. Z dużą ilości piany, maseczką na twarzy i włosach i kieliszkiem dobrego wina. Staram się nie zapominać o balsamach, ale z wiekiem coraz mniej chcę mi się miziać, dlatego wolę wlać oliwkę lub olejek do wanny i pielęgnacje ciała mam odhaczoną.

Cenię szczerość i to, że producent nie próbował mnie zbajerować. Dlatego na pewno sięgnę po kolejny żel. Tym bardziej, że cena jest jak najbardziej adekwatna do jakości a sam produkt, naprawdę daję radochę moim zmysłom powonienia.

Monika Koprowska-Ludwig