Dzieci wielkich miast powrócą dziś do domów swych, cicho, bezszelestnie tak, w oparach gęstej mgły.
Nikt już nie zagrozi im, bezpieczne staną się, w swoich ciasnych czterech ścianach odnajdą życia sens.
Znów sięgną po laptopy, zamówią jedzenie, obejrzą film, od samotności wybawią swe istnienie, unosząc optymistycznie brwi.
Powiedzą: „widocznie tak już musi być”, postarają się zapomnieć, że gdzieś tam daleko jest ktoś, kto chce pomóc im oprzytomnieć.
Oni bowiem wolą bankiety, wybiegi mody, z górnej półki życie, zazdrość wrogów, miłość 120 przyjaciół, szybkie serca bicie.
Szkoda tylko, że w wyobraźni ta odwaga się objawia, a to, co naprawdę im w duszy gra, tak rzadko głośno przemawia.
Młodzi są jeszcze, niedoświadczeni , można im więc wybaczyć, być może kiedyś będą w stanie realnego piękna doświadczyć.
Elvis Strzelecki