Mimo że lato dawno minęło, look rodem jak od Arielki nadal jest w modzie. By wyglądać dobrze z “mokrymi” włosami, musimy mieć produkt który zapewni nam w ostatecznej fazie zadowalający efekt.
Schwarzkopf stworzył coś co miało chyba udawać taki kosmetyk. Produkt zawiera sól co jest normalne by uzyskać pożądany efekt, ale takiego wysuszenia jakie doświadczyłam po jego użyciu, dawno nie miałam. Produkt trąci zapachem soli i czymś co powinno być przyjemne w odbiorze, ale nie jest.
Po jego zastosowaniu włosy schną dość długo, a potem usztywniają się robiąc szopę i ogromne nastroszenie. Włosy się sklejają, a po jakimś czasie puszą i Ci co posiadają zniszczone końcówki będą bardzo niezadowoleni z efektu. Producent wspomina o użyciu suszarki – a to może się okazać zbrodnią na każdym typie włosów, a zwłaszcza na farbowanych. Skręt i fale wbrew pozorom nie trzymają się długo. Na domiar złego sama posiadam włosy z natury kręcone – po użyciu tego specyfiku robią proste jak strąki.
Chyba jedynym plusem jest opakowanie i sam design butli – o reszcie nie warto wspominać. Pewnie przy częstszym stosowaniu i ugniataniu włosów, aby mieć beach hair, można nabawić się pokruszenia końcówek. Zdecydowanie odradzam włosomaniakom – można szybko stracić piękny wygląd włosów dla chwilowej mody.
Patrycja Borcz