Marc Anthony Instantly Thick

Opublikowane 2014-12-02 20:49

Kto nie lubi mieć ponętnych, bujnych włosów które budzą podziw w oczach innych? Należę do grona osób, które uwielbiają dodawać sobie objętości na każdym kroku, aby fryzura nie była przyklepana i “ulizana”. Na pomoc przyszedł produkt od Marc’a Anthony’ego.  

Mamy do czynienia ze sprayem, który w pierwszym kontakcie wydobywał z siebie strugę wody, a nie mgiełkę. Dopiero po potrząśnięciu i ponownym wkręceniu atomizera wszystko poszło sprawnie. Butla w kolorze elektryzującej pomarańczy ma chyba za zadanie po części naprowadzić na sam zapach – ciepła brzoskwinia, która nie ma ani krzty sztuczności. 

A jak jest jeśli chodzi o efekty? Jest to produkt który ma trzymać w ryzach całą fryzurę, więc musi mieć w sobie coś co połączy ze sobą pasma, a co za tym idzie? Jeśli przesadzimy z ilością może dojść do sklejenia włosów.  Akurat ten spray ma to do siebie, że można go zużyć bardzo dużo, lecz kiedy nie powiemy dość w odpowiednim momencie, to w miarę wysychania ujrzymy na głowie piękny hełm. Jeśli urzyjemy go z umiarem ładnie podkreśli skręt, jak i taflę włosów – włosy możemy przeczesywać włosy szczotką, bez obaw że wyrwiemy sobie pukle. Uczulam, by jednak ich nie targać – w końcu mamy utrwalony fryz, więc po co go burzyć?  

Wydajność mile mnie zaskoczyła – kiedy wyznaczyłam sobie limit tego, ile moje włosy potrzebują na optymalne uniesienie. Mogę się zgodzić ze słowem producenta, że spray nie obciąża włosów – mam wrażenie że są lżejsze niż w rzeczywistości – co w zupełności jest na plus.

Patrycja Borcz