Lakiery Wibo cechuje niska cena oraz wysoka jakość, tę serię omijałam mimo pięknych kolorów, czy słusznie? Co do słuszności mojego unikania tej serii, powiem i tak i nie. Lakier może i ma piękny, niepowtarzalny kolor, jednak nakładanie go nie należy do najprzyjemniejszych i wcale nie jest takie proste. Wykończenie jest niemalże matowe, mało w nim blasku, lakier wygląda jakby zaparował!
Konsystencja. Lakier ma konsystencję gęstego kremu, ma się wrażenie, że pędzelkiem będziemy wydobywać zgęstniałą masę a nie lakier. Nie należy tego mylić z zaschniętym lakierem który się ciągnie, tu lakier po prostu ma bardzo skupioną konsystencję. Nie jestem zwolenniczką takich lakierów, zdecydowanie wolę bardziej rzadkie lakiery. Aplikacja jest bardzo trudna, żeby paznokcie wyglądały ładnie, trzeba się natrudzić ale nie jest to niemożliwe. Gęsta konsystencja sprawiła początkowo, że widać na powierzchni pociągnięcia pędzelka, paznokcie wyglądają jak pomazane a nie pomalowane. Kiedy chwilę odczekamy wszystko zaczyna ładnie się ze sobą łączyć i wygląda całkiem dobrze, ślady pędzelka zanikają.
Pędzelek jest skośny, mały, nie sprawia problemu w malowaniu paznokci a nawet pomaga w dotarciu do każdego zakamarka paznokcia bez brudzenia skórek. Trwałość lakieru jest całkiem niezła, może ma na to wpływ ta gęsta konsystencja? 4 całe dni lakier przetrwał na moich paznokciach bez uszczerbku na jakości koloru i bez ścierania się z końcówek. Krycie. Dwie warstwy całkowicie zadowalają, nie trzeba więcej by ładnie pokryć paznokcie i uniknąć prześwitów.
Podsumowując, lakier nie powala na kolana mimo ładnego koloru. Oprócz odcienia, ważna jest tez aplikacja, konsystencja, trwałość itd. Lakier polecam osobom które maja trochę więcej czasu na aplikację, za to będą mogły się cieszyć dłużej pięknym kolorkiem na paznokciach bo jego trwałość jest naprawdę fajna.
Odette Swan.